24 kwietnia 2014

Śniadaniowe rewolucje

Kiedy eM chodził do przedszkola nie musiałam martwić się tym, co zjada w szkole na drugie śniadanie. Od kiedy poszedł do szkoły - zaczęła się w tym temacie jazda bez trzymanki...

Moje dziecko jest strasznie wybredne. Przez pierwsze miesiące rwałam sobie włosy z głowy, bo każdego dnia Mateusz wracał do domu z nietkniętymi kanapkami. Co prawda miał wykupione obiady, ale jeden posiłek na 9 godzin w szkole to trochę za mało... Próbowałam więc przekupić go kanapkami z wędliną, z serem, z twarożkiem, z serkiem topionym, z ogórkiem... i klops.

Następne były jogurty... eM odmówił zabierania ich do szkoły po tym, jak jego koledze jogurt wylał się w plecaku (znam ten ból). Poza tym nabiał lubi chłodek, więc noszenie go przez kilka godzin w plecaku dyskwalifikuje ten przysmak.

22 kwietnia 2014

Jak NIE szukać pracy

W lutym zmieniłam pracę, ale w związku z tym, że moje obecne zajęcie nie jest tym, co chciałabym robić do końca życia (inna sprawa, że w dalszym ciągu nie wiem kim chcę być, gdy dorosnę) - każdego dnia przeglądam ogłoszenia z ofertami pracy.

Kiedyś myślałam, że nic mnie nie zdziwi, ale od momentu, gdy znalazłam ogłoszenie dotyczące pracy w agencji towarzyskiej i jako wymóg udziału w rekrutacji podano nadesłanie listu motywacyjnego i CV - jestem w tej kwestii przygotowana na wszystko (żeby nie było - akurat na to konkretne ogłoszenie nie odpowiedziałam; myślicie, że chciałoby mi się pisać ten list motywacyjny?)...

http://demotywatory.pl/4141158